SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

Rzeczpospolita obywateli

 

 

"Nie każdy ma odwagę Bertranda Russella,
który na pytanie, czy gotów byłby
umrzeć za swoje przekonania, odpowiadał:
'Oczywiście, że nie! Mogę się w końcu mylić'."

Profesor Wiktor Osiatyński w swej najnowszej książce "Rzeczpospolita obywateli" prezentuje zupełnie przeciwną pewność. Jasno i klarownie analizuje sytuację Polski od roku 1989 do dzisiaj i jest zupełnie przekonany, że jedynym i niezbędnym warunkiem właściwego działania państwa jako instytucji jest budowa społeczeństwa obywatelskiego, które to właśnie, naturalnie skłonne do destrukcji państwo, będzie potrafiło kontrolować.

Profesor szczegółowo omawia praktycznie wszystkie aspekty rzeczywistości III Rzeczpospolitej, które "wypracowały" Polskę roku 2005. W czterech obszernych rozdziałach zastanawia się nad "cudem" transformacji, kategorią i definicją państwa, społeczeństwem i próbą "odzyskania państwa". Książkę zamyka bardzo krótki i niesłychanie istotny tekst zatytułowany "Pora dojrzeć".

Pytanie zasadnicze, nie postawione przez profesora Osiatyńskiego wprost, ale mocno widoczne w całym tekście jest bardzo banalne: dlaczego jest tak źle [w powszechnej ocenie społecznej], skoro jest tak dobrze [w powszechnej opinii specjalistów]? Ten banalny paradoks stanowi osnowę wszystkich rozdziałów książki.

W rozdziale otwierającym "Rzeczpospolitą obywateli" możemy przeczytać:

"Wprowadzenie kapitalizmu było [...] szokiem, choć rozłożonym w czasie. Przypomnijmy, że nie mieściło się to ani w programie Solidarności, ani w pakiecie umów zawartych przy Okrągłym Stole. Ludzie wierzyli w równość, w sprawiedliwość społeczną, a od niedawna także w solidarność - i oczekiwali, że nowy rząd im to zagwarantuje. Podczas wyborów w czerwcu 1989 roku - ani później - nikt ich nie pytał, czy chcą kapitalizmu, ani nikt nie objaśnił, na czym będzie im polegać i do czego prowadzić. Wkrótce okazało się, że rewolucja - podjęta w imię dawnych wartości - zwróciła się w praktyce przeciw wartościom." [s.27]

Natomiast w rozdziale "Państwo" profesor pisze:

"Państwo jest kierowane przez rządzących. Rządzący zaś, będąc ludźmi, często mieszają interes państwa z własnym. [...] Poza tym rządzącym zdarza się popełnić błędy, za które płacą rządzeni". [87]

I dalej w rozdziale "Społeczeństwo" czytamy:

"Dla orędowników społeczeństwa obywatelskiego lato 1980 roku w Polsce było wielkim świętem. Czegoś takiego nie było od okresu poprzedzającego wybuch wojny o niepodległość w brytyjskich koloniach w Ameryce Północnej. [...] Stan wojenny położył kres instytucjonalnemu rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego. [...] a przecież istotą społeczeństwa obywatelskiego na Zachodzie nie była opozycja wobec państwa, lecz niezależność wobec niego. Niezależność nie po to ,by przetrwać, ale po to, by normalnie żyć, działać, dążyć do swoich zwykłych, a nie opozycyjnych celów, rozwijać się.[s.130-141]

Czwarty i ostatni rozdział otwiera zdanie:

"Społeczeństwu posłużyłby również program ograniczenia i cywilizowania państwa. Wskazówek w tym zakresie dostarczyć może kryzys, jaki odczuwamy obecnie." [s.165]

Książkę kończy rozdział "Pora dojrzeć", w którym czytamy:

"To państwo nas zawiodło. Stało się brzydkie, pazerne, niewydolne, kłótliwe, marnotrawne, a niekiedy też złodziejskie. Mechanizmy demokratyczne temu nie przeciwdziałały. Dzisiaj powinniśmy z tego wyciągnąć wnioski. [...] Potrzebni są po prostu przyzwoici ludzie, którzy znają się na swojej robocie. [s.201]

Profesor Leszek Kołakowski napisał swego czasu w "Kluczu niebieskim, albo opowieściach biblijnych zebranych ku pouczeniu i przestrodze":

""A jednak - powtarzam - [świat] jest naprawdę wielkim i imponującym dziełem. Dowodów na to jest dużo [...] Faktem jest w każdym razie - co jest sprawą główną przy ocenie - że świat nadaje się do pewnej naprawy i że przy olbrzymich wysiłkach olbrzymiej masy ludzi można na nim dokonać malutkich zmian na lepsze; historia, wbrew wszystkiemu, daje pewne świadectwa przemawiające za takim poglądem." [Klucz...s.7]

Osiatyński głęboko wierzy w sens właśnie takich małych, indywidualnych, jednostkowych działań pozytywnych dokonywanych przez wielu zwykłych, normalnych, przeciętnych obywateli, którzy potrafią mimo wszelkich przeciwności uwierzyć w ich skuteczność.

Wiktor Osiatyński (urodzony w 1945 roku) - prawnik konstytucjonalista, dr socjologii, dr hab. nauk prawnych, specjalista z zakresu konstytucjonalizmu i praw człowieka, wykładowca wielu uczelni w Polsce i zagranicą, w tym University of Chicago Law School oraz Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie. Członek Komitetu Helsińskiego w Polsce, członek Komitetu Nauk Politycznych PAN.

W latach 1990-1997 był współdyrektorem Centrum Badania Konstytucjonalizmu w Europie Środkowej w University of Chicago. W tym samym czasie był doradcą komisji konstytucyjnej w Polsce i w innych krajach - najpierw Senatu, później Zgromadzenia Narodowego w Polsce.

W latach 1985-1987 jako profesor Antioch University w Los Angeles wykładał w federalnym więzieniu dla kobiet Frontera w Kalifornii.

W 1989 roku założył Komisję Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu przy Fundacji im. Stefana Batorego; w latach 1992-1999 był członkiem zarządu tej fundacji. W 1991 roku, jako dyrektor Komisji dopomógł we wprowadzeniu programów leczenia uzależnień w polskich więzieniach.

Od 1995 roku jako członek rady międzynarodowego Instytutu Społeczeństwa Otwartego (Open Society Institute) oraz przedstawiciel OSI w organizacji Prison Reform International bierze udział w opracowywaniu oraz wdrażaniu reform więziennictwa w wielu krajach. Zainicjował utworzenie przez KomisjęEuropejską funduszu na rzecz pozarządowych organizacji monitorujących w krajach akcesyjnych. Pracuje nad stworzeniem międzynarodowego programu monitorowania sądów.

Autor kilkunastu książek z różnych dziedzin, m.in. poświęconych historii Stanów Zjednoczonych, amerykańskiej myśli społecznej, politycznej i prawnej, nauce oraz jej konsekwencjom światopoglądowym, konstytucjonalizmowi, a także tematyce sportowej

Zbyszek Kruczalak

Rzeczpospolita obywateli; Wiktor Osiatyński, wyd. Rosner, 2004, s.205.