SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

Świat pod rządami Jeffa Bezosa - CZESC #3 Franklin Foer 3/4/2020 12:00:00 AM Zródło: MAGAZYNPISMO.PL

Wszyscy jesteśmy uzależnieni od Amazona. Ma nad nami przewagę. Sprzedając produkty za pośrednictwem jego strony, pozwalasz mu się nadzorować i karać. Trzeba na przykład podporządkować się zasadom dotyczącym liczby przedmiotów w pudełku i rozmiaru przesyłki. Jeśli się nie dostosujesz, płacisz. A jeżeli firma korzystająca z Amazon Marketplace czuje, że została potraktowana nie fair, nie może pozwać Amazona do sądu, wyrzekła się bowiem tego prawa, akceptując warunki korzystania z serwisu.


Czy można jeszcze w ogóle nie wybrać Amazona? Problem ten dręczy zwłaszcza producentów. Firma Nike przez wiele lat próbowała stawiać opór, inwestując we własny sklep internetowy, ale i tak to na Amazonie sprzedawano najwięcej jej produktów . Każdy przecież mógł wystawić „najki”, nie tłumacząc się, skąd je ma. A ponieważ Amazon Marketplace stał się bezpośrednim łącznikiem między chińskimi fabrykami a amerykańskimi gospodarstwami domowymi, kraj zalały podróbki. Jak doniosło pismo „Wired”, podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata kobiet w piłce nożnej sześć na dziesięć najpopularniejszych bluz sportowych sprzedawanych na Amazonie okazało się fałszywkami. Firma Nike zrozumiała, że nie ma wyjścia i musi współpracować z rywalem. (Amazon deklaruje, że sprzedaż podrabianych towarów na jego stronie jest zabroniona).


Ben Thompson, założyciel serwisu Stratechery, który bezlitośnie obnaża działalność firm z Doliny Krzemowej, bardzo przenikliwie opisał zasadnicze plany Amazona. Jego zdaniem korporacja pragnie zmonopolizować logistykę, by od niezliczonych transakcji pobierać swój „podatek”. Kiedy kupujesz na Amazonie subskrypcję płatnego kanału telewizji kablowej, na przykład Showtime czy Starz, prowizja korporacji wynosi ponoć od piętnastu do pięćdziesięciu procent. Sprzedawcy muszą płacić Amazonowi za korzystanie z powierzchni magazynowej, gdy ich produkty czekają na nabywców. Mogą też płacić dodatkowo za lepsze pozycjonowanie na stronie albo za reklamę. Jesteś przedsiębiorcą i chcesz mieć dostęp do narzędzi masowej sprzedaży? Musisz zapłacić myto. Bezos, człowiek, który porównuje się do bohaterskiego Jean-Luca Picarda, stworzył korporację, która przypomina raczej straszliwą rasę Borg, pseudogatunek istot pożerających całe cywilizacje i informujący swe ofiary: „Zostaniesz zasymilowany. Opór jest daremny”.


Koniec końców to, co w Amazonie jest wspaniałe, jest także tym, co przeraża. Na stronie korporacji można znaleźć każdy produkt, mamy więc do czynienia z najwspanialszym doświadczeniem zakupowym, jakie kiedykolwiek wymyślono, ale zarazem, co bardzo niebezpieczne, rynkowa władza skupia się w rękach jednego podmiotu. Głosowy asystent Amazona magicznie przekształca słowo w działanie; produkowane przez firmę kamery, instalowane przy drzwiach wejściowych do mieszkań, mogą wysłać nagrania bezpośrednio na policję, wspierając tym samym rozwój systemu nadzoru i kontroli. Dzięki wyjątkowej strukturze zarządzania, jasno wyłożonym zasadom i potężnym zbiorom danych Amazon bez problemu odnosi sukcesy na coraz to nowych polach działalności. To powody do zachwytu, ale i do lęku. Jeff Bezos zwyciężył w grze w kapitalizm. Dla dobra demokracji musimy zadać sobie teraz pytanie, czy naprawdę wszystko jest okej?


 





Na ranczu Bezosa w zachodnim Teksasie wznosi się góra, a w jej wydrążonym wnętrzu stoi wieża zbudowana z rozmaitych dźwigni, zazębionych mechanizmów maltańskich i sprężyn. Gdy zostanie ukończona, powstanie Zegar Długiego Teraz, zaprojektowany, by działać z doskonałą dokładnością przez dziesięć tysięcy lat. Bezos przeznaczył czterdzieści dwa miliony dolarów na jego budowę. Wskazówka będzie się przesuwała co stulecie. Całemu projektowi przyświeca zamiar oderwania się od chwili bieżącej i wydłużenia naszej perspektywy czasowej. Jak podkreśla Bezos, jeśli zaczniemy „myśleć w kategoriach długookresowych, osiągniemy rzeczy, które w przeciwnym razie byłyby poza naszym zasięgiem”.


Pracownicy Amazona podczas oceny okresowej są proszeni o wskazanie swojej supermocy. Niezależnie od tego, czy pracodawca ma prawo oczekiwać od swych podwładnych rzeczy, które wykraczają poza możliwości zwykłych śmiertelników, gotów jestem się założyć, że sam Bezos, udzielając odpowiedzi na takie pytanie, wskazałby zdolność wybiegania myślą w przyszłość. Faktycznie, potrafi skupiać się na szczegółach, a zarazem nie tracić z oczu ostatecznego celu. Właśnie dlatego może równocześnie cisnąć jedną ze swych firm, by opanowała handel produktami spożywczymi, i wymagać od innej, by do 2024 roku wysłała astronautów na Księżyc w celu utworzenia tam kopalni, które pewnego dnia będą dostarczały kosmicznym koloniom niezbędne zasoby. Szef Amazona nie spodziewa się, że kiedykolwiek ujrzy owe kolonie. Powstaną one długo po jego śmierci. Ale oczywiście w żaden sposób nie umniejsza to jego zaangażowania w cały projekt.


Nic dziwnego, że Donald Trump wybrał Jeffa Bezosa na swojego wroga. Każdy z nich reprezentuje zupełnie odmienny sposób reagowania na rozmaitego rodzaju dysfunkcje amerykańskiego społeczeństwa. Prezydent nieustannie próbuje podsycać emocje i nimi manipulować. Wobec tego nietrudno zamarzyć o technokratycznej alternatywie, o merytokratycznej utopii, w której wszystko będzie działać wedle określonych reguł. Podczas gdy Trump rujnuje kraj, Bezos tworzy sprawne przedsięwzięcia, spełniając swe obietnice.


Erozja demokracji może jednak przybierać różne formy. Potężny prywatny podmiot, pozbawiony odpowiednich ograniczników, wydaje się mało istotnym zagrożeniem w obliczu nadużyć, których dopuszcza się obecnie administracja rządowa. Wszyscy jednak powinniśmy myśleć jak Bezos i uwzględnić długą perspektywę historyczną, zanim zgodzimy się na powierzenie tak wielkiej odpowiedzialności człowiekowi, który nigdy nie startował w żadnych wyborach, a mimo to realizuje zadania zastrzeżone niegdyś dla instytucji państwowych. Infrastruktura Amazona oplotła cały kraj. Korporacja Bezosa kształtuje przyszłość pracy, choćby dlatego, że już dziś stawia na roboty. Pewnego dnia niebo zaroi się od dronów Amazona. Bezos będzie decydował, które branże rozkwitną, a które upadną. Kto wie, może dzięki jego inwestycjom zmieni się nawet kosmos. System polityczny jest niezdolny do zmierzenia się z problemem Bezosa ani tym bardziej do ograniczenia jego władzy. I właśnie dlatego czas – odmierzany zegarem budowanym w Teksasie – jest po stronie miliardera. Bezos utkwił spojrzenie w odległym horyzoncie, bo wie, że przyszłość należy do niego.


tłumaczenie Jan Dzierzgowski 




Artykuł ukazał się pierwotnie w listopadowym numerze „The Atlantic Magazine” z 2019 roku. © 2019 The Atlantic Media Co. Wszystkie prawa zastrzeżone, dystrybucja Tribune Content Agency.