SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

Dzieciństwo, szkoła i studia Ryszarda Kapuścińskiego Mariusz Szczygieł 10/11/2006 12:00:00 AM Zródło: Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl
Ryszard Kapuściński urodził się w 1932 r. w Pińsku na Polesiu (dziś Białoruś). Przyznał kiedyś, że dlatego tak chętnie przebywał w biednych krajach, gdyż było w nich coś z Polesia.

Urodził się i mieszkał na ulicy Błotnej. Jego rodzice, Maria i Józef, byli nauczycielami na wsi.

Miał siedem lat, gdy wybuchła wojna. Pierwszy obraz, jaki z niej zapamiętał: stoi na łące i wpatruje się w lecące, srebrno połyskujące, punkty. Nagle widzi wylatujące w górę gigantyczne fontanny ziemi, strzelające na wysokość drzew. Fascynuje go ten widok, ale mama nie pozwala biec w stronę niezwykłych zjawisk, tylko każe mu leżeć. Potem widzi mamę godzinami stojącą w oknie. Nie mają co jeść. ?W wielu oknach można zobaczyć ludzi wyglądających na ulicę. Widocznie na coś liczą, na coś czekają? - napisał po latach. ?Z gromadą chłopców wałęsam się po podwórkach, ni to zabawa, ni to szukanie czegoś do zjedzenia?. Sklepy zamknięto albo obrabowano. NKWD zaczęło wywozić ludzi. Sowieccy żołnierze też nie mają co jeść, więc dają dzieciom skręty z kawałka gazety i posiekanych łodyg tytoniu. W wieku ośmiu lat zaczyna palić papierosy. Palenie cuchnącej tytoniowej kaszy zastępuje jedzenie. Dom Kapuścińskiego na dawnej ulicy Błotnej, obecnie Suworowa 43, dziś popadł w ruinę i zamieszkują go koty. Pisarz odwiedził Pińsk w 1997 roku. Józef Kapuściński uciekł z transportu do Katynia i ukrywał się. Potem działał w AK. Matka z Ryszardem i jego siostrą uciekli spod okupacji sowieckiej. Mama sprzedała wszystko, co mieli w domu, wynajęła furmankę i pojechali w stronę Warszawy, szukali ojca. Znaleźli go przypadkowo. Jadąc przez wieś Sieraków, matka krzyknęła do przechodzącego drogą mężczyzny i to był ojciec. Zamieszkali w Sierakowie, w Puszczy Kampinoskiej, nieopodal wsi Palmiry - miejsca, gdzie Niemcy dokonywali masowych egzekucji, głównie na więźniach Pawiaka. Ojciec uczył w wiejskiej szkole, ale nie dostawał pensji, więc głównym zajęciem małego Ryśka było poszukiwanie jedzenia. W puszczy działał zamaskowany szpital polowy, dokąd przywożono rannych. Tych, których nie zdołano uratować, wrzucano do wielkiej wspólnej mogiły. Ryszard stał nad nią godzinami, jako ministrant towarzyszył księdzu.

Kiedy wielokrotnie pytano go w wywiadach o strach jaki towarzyszył mu - jako reporterowi - na różnych frontach świata, mówił o tym, że wojna nadal w nim trwa. ?Wojna nie skończyła się dla mnie ani w 1945, ani wkrótce potem. Dla tych, którzy ją przeżyli wojna nigdy nie kończy się w sposób ostateczny?. Jako dziecko, tułaczkę i ukrywanie się uważał za coś naturalnego. Czymś nienaturalnym był dla niego spokój.

Szkoła i studia

Przez pierwsze lata po wojnie Kapuściński uczył się w gimnazjum im. Stanisława Staszica. Maturę zdał w 1950 r. Był wybijającym się sportowcem, został nawet wicemistrzem juniorów Warszawy w boksie (waga kogucia, klub Polonia Warszawa). Pisywał też wiersze. Wysyłał je do różnych pism. Zadebiutował w wieku 17 lat w tygodniku "Dziś i jutro". Dziękuje Opatrzności, że nie wydał wtedy żadnego tomiku. Mówi, że był to rodzaj "produkcyjnej majakowszczyzny".

Dzięki poetyckim publikacjom trafili do niego redaktorzy tworzącego się właśnie dziennika "Sztandar Młodych". Najpierw, po maturze, został gońcem. Wiktor Woroszylski, szef działu kultury, wysyłał go po wypowiedzi do ludzi pióra. Tak Kapuściński poznał Marię Dąbrowską, Zofię Nałkowską, Leopolda Staffa i Juliana Tuwima.

Z czasem utalentowany goniec zaczął drukować własne relacje. Latem 1950 r. opisywał radosne twarze robotników, wychodzących z Państwowej Fabryki Sztucznego Jedwabiu w Chodakowie, którzy następnego dnia rozpoczynali drugi rok Planu Sześcioletniego, ale ganił pracę Teatru Młodego Widza we Wrocławiu, który wystawia przedstawienia nie dość krzepiące socjalistyczną młodzież. Odpowiedzialnością obarczał za to wydział propagandy i agitacji miejscowego ZMP, do którego sam zresztą należał.

W roku 1951 rozpoczął studia na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, przeniósł się jednak na historię. Pamięta, że na 150 studentów zdających egzamin z historii nowożytnej był tylko jeden podręcznik, na dodatek - w języku rosyjskim. Dyplom obronił u prof. Henryka Jabłońskiego. Na drugim roku historii zaczął pracę asystenta i prowadził zajęcia na III roku filozofii.

Mariusz Szczygieł