SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

Japończycy nie z tego świata Aleksander Kaczorowski 7/1/2006 12:00:00 AM Zródło: archiwum internetowe: www.polityka.pl
Kim jest ten tajemniczy japoński pisarz, o którym ostatnio tyle się mówi? Autorem best-sellerów, pisarzem o wyobraźni godnej Franza Kafki i kandydatem do literackiego Nobla. Nazywa się Haruki Murakami.

W 2004 r. literacką nagrodę Nobla otrzymała Elfriede Jelinek, wyróżniona pół roku wcześniej Nagrodą Franza Kafki (przyznawaną przez międzynarodowe jury w Pradze). Wiosną 2005 r. laureatem tej praskiej nagrody został Harold Pinter. Wiosną tego roku otrzymał ją japoński prozaik Haruki Murakami. A zatem Nobel blisko.

Haruki Murakami (1949 r.) jest dziś najpoczytniejszym pisarzem japońskim na świecie, a zarazem jednym z trzech gigantów prozy japońskiej o międzynarodowej renomie, obok noblisty Oe Kenzaburo (1935 r.) i Yukio Mishimy (1925–1970), wybitnego pisarza i nacjonalisty, który, po nieudanej próbie zamachu stanu w listopadzie 1970 r., popełnił seppuku.

Mishima i Murakami - to całkowite przeciwieństwa. Autor "Norwegian Wood" nie wydaje się przywiązany do jakichkolwiek japońskich tradycji, najlepsze książki napisał podczas pobytów w USA i we Włoszech, a jednym z kluczowych wątków "Kroniki ptaka nakręcacza" uczynił przemilczane w swojej ojczyźnie masakry Chińczyków. Mimo to - a może właśnie dlatego - jest niezwykle popularny w swoim kraju, zwłaszcza wśród młodzieży.

Nietrudno zgadnąć dlaczego. Bohaterowie książek Murakamiego to całkowite zaprzeczenie obiegowych wyobrażeń na temat Japończyków. Nie są to uzależnieni od pracy fanatycy. To indywidualiści starający się mieć jak najmniej wspólnego ze światem biznesu, polityki i reklamy.

Słuchają płyt i czytają książki, a praca jest dla nich koniecznością; tak naprawdę żyją tylko po to, by wieczorem zamknąć się w swych mieszkaniach przed całym światem wraz z ukochaną osobą. Postępują więc wbrew konfucjańskim tradycjom i logice rynku; są głusi zarówno na propagandę postępu, jak i na politykę historyczną w rodzimym wydaniu. Nic dziwnego, że świat zewnętrzny robi wszystko, by ich zniszczyć.

Specyficzny urok twórczości Murakamiego polega zaś w dużej mierze na tym, że nie wiadomo, czy tak się dzieje naprawdę. Czy bohater "Kroniki ptaka nakręcacza" naprawdę jest ofiarą przerażającego spisku? Czy weteran, który opowiada mu o potwornościach, jakich był świadkiem w Mandżurii, nie istnieje tylko w jego wyobraźni? Jeśli państwo naprawdę jest fantazmatem, fasadową instytucją, kontrolowaną przez książąt kapitalizmu feudalnego (jak określa się japoński model gospodarki rynkowej), to w starciu z nim nie pozostaje nic innego, jak zdać się na wyobraźnię.

Tajemnice opowiadacza

Jak to możliwe, że pisarz wykładający na uniwersytecie Princeton, laureat prestiżowych nagród literackich, sprzedaje książki w milionowych nakładach? Wybitność i popularność nieczęsto idą w parze, na czym więc polega fenomen pisarstwa Haruki Murakamiego?

Przede wszystkim, autor ten jest znakomitym, jak mówią Amerykanie, story-tellerem, czyli opowiadaczem. Pisze prostym, przejrzystym językiem, przypominającym niekiedy styl Raymonda Chandlera i podobnie jak mistrz czarnego kryminału wikła swoich bohaterów w zagadkowe historie. Perypetie towarzyszące bohaterom książek Murakamiego przypominają jednak raczej te przedstawione w głośnym japońskim dreszczowcu "Ring". Jak pamiętamy, świat bohaterów tego filmu nie różnił się niczym od świata zwyczajnego. Tyle tylko, że każdy, kto obejrzał pewną kasetę wideo, ginął najdalej po tygodniu. W takim właśnie świecie żyją bohaterowie większości książek Murakamiego - i może dlatego najbardziej uderzającą cechą rzeczywistości przedstawionej w jego powieściach jest to, że ich bohaterowie nie oglądają telewizji (a kiedy już włączą telewizor, nie wynika z tego nic dobrego).

Ucieczka od wszystkiego

W wieku 37 lat Murakami był autorem czterech dobrze przyjętych powieści, kupił dom nad morzem i zamierzał spędzić w nim resztę życia, pijąc whisky, wypalając dwie paczki papierosów dziennie i pisząc książki. Niedługo później rzucił palenie (obecnie wstaje o czwartej nad ranem, kładzie się spać o dziewiątej wieczorem i kilka razy w roku bierze udział w biegach maratońskich). Sprzedał dom i wyjechał z żoną do Włoch. Najpierw do Neapolu, a następnie do Rzymu, gdzie postanowił napisać klasyczną love story. Tak powstało "Norwegian Wood", książka, która okazała się bestsellerem (3,5 mln sprzedanych egzemplarzy w samej Japonii) i przyniosła mu światową sławę.

Murakami uciekł przed nią aż na greckie wyspy, a następnie spędził kilka lat na uniwersytetach w USA. Tam też napisał "Kronikę ptaka nakręcacza"; jeśli dostanie Nobla, to właśnie za tę książkę, którą dowiódł, że klasyczna narracja powieściowa wciąż jeszcze skrywa w sobie ogromne możliwości.

Książka zaczyna się jak opowieść o niedobranym małżeństwie: on rezygnuje z nieciekawej pracy i przesiaduje w domu, ona opuszcza go wkrótce bez słowa poże-

gnania. Dla Murakamiego to tylko punkt wyjścia do opowiedzenia jednej z najbardziej niesamowitych historii we współczesnej literaturze, gdzie granica między jawą a snem zaciera się w stylu przywodzącym na myśl pisarskie dokonania Franza Kafki i filmowe Davida Lyncha.

Dostojewski i popkultura

Odwołania do sztuki europejskiej i amerykańskiej są u Murakamiego nader częste i nie ma w tym nic dziwnego. Można zostać wybitnym powieściopisarzem, nie przeczytawszy w życiu ani jednej książki japońskiej, polskiej czy egipskiej, ale trzeba znać klasykę anglosaską, niemiecką czy rosyjską. Murakami zna ją doskonale, czego dowody daje zarówno jako prozaik, jak i tłumacz (przełożył na japoński m.in. książki Johna Irvinga i Trumana Capote'a).

Ten pisarz łączy uwielbienie dla Dostojewskiego i Tołstoja z fascynacją kulturą masową. Ma ogromną kolekcję płyt jazzowych i rockowych. Na studiach - jak sam wspomina - obejrzał kilka tysięcy filmów amerykańskich i europejskich. Zamierzał zresztą zostać scenarzystą filmowym, lecz zamiast tego w wieku 30 lat opublikował pierwszą powieść, która od razu została wyróżniona nagrodą dla młodych pisarzy. Przez kilka lat prowadził klub jazzowy, a gdy zapytano go, czy to doświadczenie przydało mu się w pisarstwie, odpowiedział: "Tak, bo zrozumiałem, że nie trzeba dogadzać wszystkim. Wystarczy mieć grono stałych bywalców, by utrzymać się w interesie".

Ta dewiza świetnie sprawdza się w jego przypadku: fani Murakamiego stanowią zaledwie ułamek promila publiczności czytającej na całym świecie - czyli kilka milionów czytelników od Yokohamy po Wilno.

Autor wykrakał

Murakami wrócił do kraju po zagranicznych wojażach w połowie lat 90., po dwóch tragicznych wydarzeniach, które z dzisiejszej perspektywy jawią się jako japoński 11 września. Pierwszym z nich było trzęsienie ziemi w Kobe w styczniu 1995 r., podczas którego zginęło ponad sześć tysięcy ludzi (zniszczeniu uległ wówczas m.in. dom rodziców pisarza). Drugim - zamach w metrze tokijskim, dokonany dwa miesiące później przez fanatycznych wyznawców sekty Najwyższa Prawda. Rzeczywistość przerosła fikcję, a optymizm Japończyków - zajmujących się dotąd głównie pomnażaniem niewyobrażalnego bogactwa narodowego - wyparował wraz z użytym przez terrorystów gazem bojowym. Odkąd przekonali się boleśnie, że postęp technologiczny i dobrobyt nie strzegą przed tragediami wywołanymi przez siły natury i ludzki obłęd, Japonia stała się innym krajem.

Murakami przewidział to i opisał. Jego najkoszmarniejsze wizje spełniły się, a on sam okazał się realistą z prawdziwego zdarzenia. To znaczy takim, który odsłania przed nami całą rzeczywistość - a nie tylko jej część widoczną dla każdego.

Aleksander Kaczorowski
---------------------------------------------

Murakami po polsku:
Stronniczy przewodnik po książkach Haruki Murakamiego:

* * * * "Przygoda z owcą" (1982, MUZA 2003) - najwcześniejsza i najbardziej zabawna spośród tłumaczonych na polski powieści Murakamiego; bohater poszukuje owcy o paranormalnych cechach, która rządzi współczesną Japonią, wcielona w lidera prawicy kontrolującego świat reklamy i mediów; lektura znacznie lepsza, niż można by sądzić z opisu.

* * * * "Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland" (1985, MUZA 2004) - opowieści niesamowitych ciąg dalszy; nudzić się przy tym nie sposób.

* * * * * * "Norwegian Wood" (1987, MUZA 2006) - jedyna całkowicie realistyczna powieść w dorobku pisarza, tłumaczona na ponad 30 języków; od niej zaczęła się jego światowa sława. Historia niespełnionej miłości dwojga studentów u schyłku lat 60. Uwaga: wrażliwi czytelnicy nie mogą się po niej pozbierać tygodniami. I natychmiast sięgają po inne książki autora.

* * * * "Tańcz, tańcz, tańcz" (1988, MUZA 2005) - powrót do świata halucynacji i urojeń, swoista kontynuacja "Przygody z owcą".

* * * "Na południe od granicy, na zachód od słońca" (1992, MUZA 2003) - bardzo, bardzo smutne.

* * * * * "Kronika ptaka nakręcacza" (1995, MUZA 2004) - bezwględne arcydzieło, najlepsza powieść Murakamiego, praktycznie nie do streszczenia. Mimo to spróbujmy: bohaterowi ginie kot, potem opuszcza go żona, poznaje za to 16-latkę, która nazywa go ptakiem nakręcaczem. To nazwa ptaka, który wydaje dźwięk przypominający nakręcanie sprężyny; kiedy odzywa się, niewidoczny w konarach drzewa, wydaje się, jakby nakręcał cały świat. Pewnego dnia ptak znika, a świat bohatera staje na głowie.

* * * "Sputnik Sweet-heart" (1999, MUZA 2003) - on kocha ją, ale ona kocha inną; można przeczytać.

* * * * * "Wszystkie boże dzieci tańczą" (1998, MUZA 2006) - zbiór opowiadań z trzęsieniem ziemi w Kobe w tle. Dobre; szkoda, że krótkie.


Artykuł pochodzi z archiwum internetowego www.polityka.pl