SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

NIKE dla Wojciecha Kuczoka za "Gnój" Roman Pawłowski Zródło: Gazeta Wyborcza



- Jeśli przytrafiłaby mi się literacka nagroda NIKE, byłoby to wydarzenie na miarę zdobycia mistrzostwa Europy w piłce nożnej przez Grecję - mówił kilka dni temu Wojciech Kuczok, autor powieści "Gnój". I stało się. Statuetka NIKE i czek na 100 tys. zł. powędrowały w ręce młodego pisarza ze Śląska. Jednak nie werdykt jury a występ rapera Wujka Samo Zło był największym zaskoczeniem gali.


W niedzielę Wojciech Kuczok - szczupły, brodaty trzydziestodwulatek w okularach - wychodził aż trzy razy na scenę Teatru Stanisławowskiego w warszawskich Łazienkach. Najpierw - z innymi finalistami - aby odebrać pamiątkowe Złote Pióro, potem - po Nagrodę Czytelników "Gazety Wyborczej". W końcu po najważniejsze wyróżnienie - statuetkę dłuta Gustawa Zemły i czek na 100 tys. zł., które ufundowała firma Nicom Consulting i "Gazeta Wyborcza". Nagrodę wręczały Henryka Bochniarz, szefowa NICOM Consulting i Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, wydawcy "Gazety".


"Jestem oszołomiony tym, co stało się w ciągu ostatnich paru minut" - mówił wyraźnie poruszony laureat i dziękował swoim przyjaciołom i bliskim, "najpierwszym czytelnikom", którzy poradzili, aby nie wyrzucał maszynopisu "Gnoju". "Bardzo dziękuję mojej mamie, pewnie już wiadro ziółek uspokajających wypiła, teraz może odetchnąć" - dodał Kuczok, który jest nie tylko pisarzem, ale także scenarzystą. Film "Pręgi" Magdaleny Piekorz oparty na opowiadaniu Kuczoka "Dioboł" wygrał tegoroczny Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i będzie reprezentował naszą kinematografię w walce o Oscara.


Uroczystość NIKE miała w tym roku wyjątkowy charakter. Gospodarz wieczoru Grażyna Torbicka rozpoczęła od przypomnienia sylwetki zmarłego niedawno Czesława Miłosza, laureata nagrody NIKE z 1998 r. za "Pieska przydrożnego".


Nietypowe były też telewizyjne prezentacje siedmiu finalistów, utrzymane w klimacie rodzinnego albumu, m.in. mogliśmy zobaczyć zdjęcie Wojciecha Kuczoka w kasku nad wejściem do jaskini podczas jednej z wypraw speleologicznych. "Wolę schodzić na dno, niż sięgać po szczyty i dlatego zostałem grotołazem" - mówił zza kadru.


Wujek Samo Zło na fristajlu


Ale prawdziwą niespodzianką był finał: występ rapera Wujka Samo Zło, któremu akompaniował na gramofonach DJ Maku. Niespeszony nobliwą publicznością (na sali byli był m.in. marszałek Sejmu Józef Oleksy, minister kultury Waldemar Dąbrowski, Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda, pisarze, naukowcy...), Wujek Samo Zło w bejsbolówce, bluzie i szerokich spodniach wyrapował improwizowany komentarz do werdyktu: "Faworyt mój to był "Gnój", ale przeczytałem ten "Tartak", i druga opinia mi się utarła".


Raper w paru słowach streszczał nominowane książki (o "Gnoju": "Tata kupił chłopakowi petardy niewybuchowe, chłopak wyszedł na podwórko i zachodził w głowę, jak go mógł zabić jego tata"). Wujek Samo Zło zastanawiał się także, dlaczego młodzież nie czyta książek ("może są za drogie, a może za małymi literami tam piszą") i apelował do swoich fanów: "Czytajcie książki, bo padniecie na amen na pysk". A jurorom, siedzącym obok na scenie przypominał: "Nowe pokolenie literackie nadchodzi, może będą ratować tę powieść? Najlepsze powieści pisze życie, to nie jest moje odkrycie".


"Zróbcie hałas dla jurorów" - krzyczał uśmiechnięty raper na koniec występu. Początkowo zdezorientowana, później rozbawiona publiczność nie szczędziła oklasków. Zarówno dla jury, jak i Wujka Samo Zło.


NIKE dla Janion


Wielką nieobecną bohaterką wieczoru była prof. Maria Janion, która z powodów zdrowotnych nie mogła przybyć na uroczystość. Po ośmiu latach pracy w jury i pięciu latach pełnienia funkcji przewodniczącej prof. Janion kończy kadencję. - Jej wiedza, intelekt, pracowitość, niezależność poglądów, umiejętność przekonywania w ogromny sposób wpłynęły na to, jak pracowało jury i jakie werdykty podejmowało - powiedziała prezes Bochniarz.


Maria Janion razem z podziękowaniami za osiem lat pracy w jury otrzyma pamiątkową statuetkę NIKE.


W tym roku upływa również kadencja dwóch innych jurorów: reżysera Kazmierza Kutza i krytyka Francoisa Rosseta.


Co jest w "Gnoju"


To jedna z najgłośniejszych powieści ubiegłego roku. Historia toksycznej rodziny widzianej oczami kilkuletniego chłopca napisana została pod wpływem "Autobiografii" Thomasa Bernharda i nosi podtytuł "Antybiografia". Kuczok pisał ją ponad dwa lata, ale zbieranie materiałów trwało dłużej . "To była książka krwią pisana" - mówi autor.


"Gnój" (wydawca - W.A.B.) to opowieść o żałosnym życiu biednych ludzi, którzy nie potrafili ze sobą żyć, ale nie potrafili się też rozstać. Jak pisze narrator: "Nie odróżniali już dni, o świętach dowiadywali się z telewizorów i radioodbiorników, wtedy kupowali droższe niż zwykle wędliny, ciasto, butelkę wina i zasiadali w milczeniu do stołu". Łatwo byłoby zredukować książkę Kuczoka do opowieści o przemocy w rodzinie. "Gnój" jest o biciu, ale bardziej jeszcze o dorosłym świecie, tępej sile, nie tylko fizycznej, która nim rządzi, o dziecięcych rozczarowaniach, marzeniach i wyobrażeniach, o codziennym upokorzeniu, którego inni nie dostrzegają, o niewinnej wrażliwości, którą łatwo zdusić, i o braku złudzeń. To także książka o bolesnym wchodzeniu w dorosłość.


Kogo Pokonał Kuczok



Powieść Wojciecha Kuczoka pokonała pozostałą finałową szóstkę, w której znalazły się książki: "Ja" Ewy Lipskiej, "Tartak" Daniela Odiji, "Nowosielskiego" Mieczysława Porębskiego, "Krzemieniec. Opowieść o rozsądku zwyciężonych" Ryszarda Przybylskiego, "Tryby" Magdaleny Tulli i "Finis Silesiae" Henryka Wańka.


Poprzedni laureaci


W poprzednich latach Nagrodę Literacką NIKE zdobywali: Jarosław Marek Rymkiewicz (2003), Joanna Olczak-Roniker (2002), Jerzy Pilch (2001), Tadeusz Różewicz (2000), Stanisław Barańczak (1999), Czesław Miłosz (1998) i Wiesław Myśliwski (1997).



Roman Pawłowski, strem