'Zapomnijcie o Skandynawii. Nadchodzą polscy tajniacy Ginanne Brownell NYT Zródło: gazeta.pl
'New York Times' o polskich kryminałach: 'Zapomnijcie o Skandynawii. Nadchodzą polscy tajniacy'
...
mwi 2014-03-20, ostatnia aktualizacja 2014-03-23 07:56:44

Kraków, pub. Świetlicki dyktuje: - Knajpa była zaskakująco pusta. Grin: - Dlaczego zaskakująco? Grzegorzewska: - No, a dlaczego nie?


"Renesans polskiego kryminału", "moda na zbrodnię", "kolejna książka autora poczytnych thrillerów" - właściwie nie ma dnia, kiedy w mediach nie padają kolejne magiczne zaklęcia. Zwłaszcza że, co udowadnia powyższy cytat (zasłyszany w jednej z krakowskich knajp), od dobrych kilku lat z gatunkiem mierzą się autorzy, którzy dotychczas mieli z nim raczej niewiele wspólnego.

Co innego jednak, kiedy piszą o nim polscy dziennikarze, a co innego, kiedy nad zjawiskiem pochylają się zagraniczne media. Jak choćby "New York Times" >>

Obsesja zbrodni made in Poland

Ginanne Brownell na łamach dziennika donosi, że choć Polska wciąż jest krajem o jednym z najniższych współczynników przestępczości w Europie, kraj i tak już cierpi na "obsesję zbrodni". Jakiej zbrodni? Fikcyjnej rzecz jasna, ale jej wymiary są całkiem realne.

Gazeta, powołując się na dane Beaty Stasińskiej, szefowej W.A.B.-u, wylicza: książki Marka Krajewskiego (autora kryminalnej serii z Eberhardem Mockiem w roli głównej) rozeszły się w ilości ponad 50 tys. kopii każda, thrillery Zygmunta Miłoszewskiego - 200 tys. I przypomina, że za kryminały wzięli się też pisarze dotychczas niekojarzeni z prozą gatunkową - wśród nich Olga Tokarczuk, Joanna Bator czy Michał Witkowski.

"Wszyscy od małego lubiliśmy morderstwa"

Skąd to całe kryminalne pospolite ruszenie, o którym pisze "NYT"? Spora w tym zasługa Irka Grina, redaktora krakowskiego wydawnictwa EMG, twórcy Międzynarodowego Festiwalu Kryminału organizowanego we Wrocławiu i pomysłodawcy m.in. "Orchidei", nad którą pracował z cytowanymi na samym wstępie Świetlickim i Grzegorzewską.

W ramach wydawanej przez niego Polskiej Kolekcji Kryminalnej, czyli serii książek będących bardziej zabawą konwencją niż kryminałami w sensie dosłownym, publikowali tacy autorzy jak Edward Pasewicz, Joanna Chmielewska, Jacek Dukaj czy Maciej Malicki. To właśnie pod egidą EMG Grina swoje własne tomy zaczęli też wydawać Świetlicki i Grzegorzewska. Później cała trójka napisała wspólną powieść.

- Skąd się nam wzięły te kryminały? Z dzieciństwa. Wszyscy od małego lubiliśmy morderstwa - opowiadał Grin w rozmowie z "Gazetą".

Filmowcy wzięli się do roboty

Teraz Grina cytuje "NYT" (na łamach wypowiadają się jeszcze m.in. Wojciech Orliński, Justyna Sobolewska i Marek Krajewski) i podaje za nim inne sugestywne dane - w 2003 roku ukazały się tylko cztery polskie thrillery. W zeszłym roku było już ich 112.

Czyli z polskim kryminałem jest dobrze? To już wiadomo. Ale czy ma szansę zaistnieć poza granicami kraju, gdzie rynki wciąż zdominowane są przede wszystkim przez autorów amerykańskich, brytyjskich czy, zwłaszcza po ostatnich latach, skandynawskich?

Cały artykuł "NYT" o polskich kryminałach przeczytasz tutaj >>

I tutaj, zdaniem autorki tekstu, z pomocą mogą przyjść przekłady i filmy. Te pierwsze rodzimi autorzy mają już zaliczone (polskie kryminały z powodzeniem wydawane są już m.in. we Francji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Izraelu i Turcji), zaległości w realizacji tych drugi twórcy właśnie nadrabiają - choć na razie tylko na rodzimym poletku, ale od czegoś trzeba zacząć.

Właśnie ruszyły zdjęcia do ekranizacji "Ziarna prawdy" Miłoszewskiego w reżyserii Borysa Lankosza (wcześniej "Uwikłanie" tego samego autora zaadaptował, z umiarkowanym skutkiem, Jacek Bromski), Agnieszka Holland zmierzy się z prozą Tokarczuk, jej córka, Kasia Adamik, będzie odpowiadać za polsko-niemiecko-szwedzką próbę przeniesienia na ekrany skandalizującej powieści "Amok" Krystiana Baly, której autor odsiaduje wyrok za zbrodnię przypominającą tę, którą opisał na kartach książki.






Kto zabił? Nie, ważniejsze jest pytanie: kim jesteśmy?

Ale okoliczności to jedno, opowiadane historie drugie. A te wciąż pozostają w rękach pisarzy - tak przynajmniej twierdzi Miłoszewski.

- Kryminał nie może już być tylko zwykłym kryminałem - uważa pisarz na łamach "NYT". - To, co przemawia do zachodnich czytelników, to kreślony w powieści obraz społeczeństwa. Kim jesteśmy, w co wierzymy, o czym marzymy, jakie istnieją napięcia i problemy w naszym społeczeństwie - to właśnie największa tajemnica wciąż do odkrycia w tych kryminałach.



Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA