SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

To był straszny sen. O nieczytaniu Paweł Goźliński 6/10/2011 12:00:00 AM Zródło: gazeta.pl

To był straszny sen. O nieczytaniu

...

Paweł Goźliński 2011-06-10, ostatnia aktualizacja 2011-06-14 12:53:59.0

Ponad połowa Polaków nie tylko nie czyta książek, ale nie jest w stanie przebrnąć przez tekst dłuższy niż trzy strony. Książki znikają nawet z mieszkań inteligencji. iPady i Kindle na razie nie powodują wzrostu czytelnictwa. Jeśli szybko nie poradzimy sobie z odwrotem rodaków od książek, czeka nas cywilizacyjna zapaść.



Nie czytam. I co z tego?

Moja zdolność wyrażania emocji skurczyła się do zestawu emotikonów. Na całą wmawianą mi komplikację świata mam jednoznaczne, proste reakcje: "lubię", "nie lubię" (dlaczego jeszcze nie opisują tak kandydatów na kartach do głosowania?).

Moje myśli to zestaw dań do odgrzania w mikrofali kupionych w promocji (dziewięć na dziesięć gratis, jakość taka jak cena) w internetowym hipermarkecie. Nie bardzo potrafię je nawet zapisać, jeszcze dwa zdania do kupy jakoś dam radę, ale jaki jest związek pierwszego z trzecim - trochę nad tym nie panuję.

W ogóle ze skupieniem mam problem. I z rozumieniem instrukcji obsługi - całe szczęście wszystko teraz działa intuicyjnie (niektórzy mówią: jak dla idiotów, ale to przecież nie o mnie).

Mam swoje sposoby na szybkie zdobywanie informacji, gorzej jest z ich przetwarzaniem i weryfikacją (skąd ja znam to słowo?). No dobrze, łatwo jest mną manipulować. Ale całkiem mi z tym wygodnie. Wybór to przecież taka ciężka praca. Obywatel więc ze mnie średni, za to konsument doskonały. Ciągle daję sobie wmawiać nowe potrzeby, kupuję to co wszyscy i mam przy tym poczucie wyjątkowości.

No bo skąd mam wiedzieć, na czym polega prawdziwa wyjątkowość, na czym polega niepodległe "ja"? Skąd mam wiedzieć, co to jest prawda i co to jest wolność? Przecież nie czytam.

Mój wewnętrzny świat kurczy się i kurczy, traci kolejne wymiary, coraz więcej okien łączących mnie ze światem i z samym sobą zostaje zamurowanych. Coś chcę powiedzieć, ale nie wiem co. Coś zdaje się rozumiem, ale nie potrafię już tego pomyśleć. Duszę się z nadmiaru nienazwanych uczuć. Więc może komuś przypier...? Będzie lżej.

A, chciałem się jeszcze poskarżyć, że reklamy są coraz nudniejsze. Może dlatego, że ja też?

Uff, to tylko senny koszmar.

Przecież czytam, nawet ponad normę. Ale czy rzeczywiście mam prawo dzięki temu poczuć się lepiej? Poczuć się lepszym? Przecież ten koszmar to tak naprawdę rzeczywistość tuż obok. Niedawny raport Biblioteki Narodowej pokazał, że ponad połowa Polaków nie tylko nie czyta książek, ale nie jest nawet w stanie przebrnąć przez tekst dłuższy niż trzy strony. Jesteśmy czytelniczym ogonem Europy.

Ktoś powie, że nie ma co biadolić, że to kolejna cywilizacyjna przemiana, ale okazuje się, że papierowe książki zaczynają znikać nawet z mieszkań "inteligencji", tymczasem zapowiadane jako sygnał owej przemiany nowe nośniki, jak iPad czy Kindle, wcale nie zachęciły do kontaktu z literaturą nowych grup odbiorców. "W rozwarstwionej Polsce ludzie nie są miłośnikami książek. Są miłośnikami gadżetów" - mówi prof. Tomasz Szlendak.

I rodacy wcale się tego nie wstydzą, jakby nie chcieli przyjąć do wiadomości, że brak stałego kontaktu z książką wyklucza nie mniej skutecznie niż bieda czy utrudniony dostęp do internetu.

To wydaje się sytuacja bez wyjścia: nieczytanie jest symptomem głębokich społecznych rozwarstwień. A z kolei głębokie rozwarstwienia sprawiają, że społeczeństwa nie są zdolne do adaptacji do nowych cywilizacyjnych wyzwań, mniej ludzi pracuje w nich w tzw. przemyśle kreatywnym na rzecz innowacyjnych technologii, ludzie też w mniejszym stopniu uczestniczą w kulturze, a więc również nie czytają. Kółko się domyka.

Dość tego!

Nie podoba się nam to poczucie bezradności, które mimo wielu mniej lub bardziej skutecznych akcji czytelniczych ogarnia coraz większą część czytelniczej wspólnoty. Dlatego ruszamy z... nie, nie z akcją, bo to nie jednorazowy zryw. Ruszamy z nowym celem "Gazety", który nazwaliśmy "Czytamy w Polsce". Nie chcemy nudzić słusznymi hasłami, ale przekonywać, że czytanie to nasz wspólny, społeczny, ekonomiczny, egzystencjalny interes. Że czytanie jest ważne w każdym aspekcie życia - od polityki po seks. I że książka wciąż jest najatrakcyjniejszym medium naszej komunikacji ze światem i z samymi sobą. Przekonywać będą ci, którzy przekonywać potrafią, a do tego argumenty wspierają własnym czytelniczym doświadczeniem. Tylko w przyszłym tygodniu m.in. Andrzej Stasiuk, Marcin Świetlicki, Tadeusz Konwicki, Adam Michnik, Marek Kondrat.

Już we wtorek pojawią się też "Książki", nasz zupełnie nowy magazyn "do czytania", który stanie się - mamy nadzieję - mocnym dowodem, że o książkach można pisać i rozmawiać równie emocjonująco, interesująco, błyskotliwie i głęboko jak o życiu.

Mamy nadzieję, więcej, mamy mocno uzasadnione przekonanie, że "Czytamy w Polsce" wkrótce nie będzie pobożnym życzeniem, ale faktem.


McLuhan, Domosławski i Korczak, lektury szkolne i porno. O czym jeszcze w ''Książkach''?