SEARCH
Phone orders. Call: 877.567.BOOK
773.282.4222

Czytanie i masa fajniejszych rzeczy Tomasz Kwasniewski 6/20/2011 12:00:00 AM Zródło: gazeta.pl

Czytanie i masa fajniejszych rzeczy

...

Tomasz Kwaśniewski 2011-06-20, ostatnia aktualizacja 2011-06-20 15:13:56.0

Mają 15-16 lat, mieszkają w Warszawie, właśnie kończą gimnazjum, chcą iść do liceum. - Czytają czy nie czytają? Co? Gdzie? Ile? Dlaczego? - namówiłem czwórkę nastolatków na rozmowę o książkach.




Ponad połowa Polaków nie tylko nie czyta książek, ale nie jest w stanie przebrnąć przez tekst dłuższy niż 3 strony. Jeśli szybko nie poradzimy sobie z odwrotem rodaków od książek, czeka nas cywilizacyjna zapaść. Dlatego rozpoczęliśmy akcję ''Czytamy w Polsce''.
Co czytają Michnik, Stasiuk, Świetlicki, Kondrat, Hartman? Jakie książki odmieniły ich życie? Codziennie w ''Gazecie Wyborczej'' i na wyborcza.pl nowe rozmowy z cyklu ''Czytamy w Polsce''.



McLuhan, Domosławski i Korczak, lektury szkolne i porno. O czym jeszcze w nowym magazynie ''Książki''? Dowiedz się więcej!



1. Antoni

16 lat, jedynak, mama lekarz, tata ekonomista i muzyk.
Liczba książek w domu - 267.
Liczba książek należących do Antoniego - 50.
Ulubiona książka Antoniego - "Samsara" Tomka Michniewicza.

- Na co wydałbym 100 złotych, gdybym je teraz dostał? Na płyty, komiksy, plakaty i słuchawki.

Sam sobie nie kupuję książek. To znaczy pamiętam, że kupiłem jedną. "Białą gorączkę" Jacka Hugo-Badera. Byłem wtedy w empiku, coś tam oglądałem, nagle ją zauważyłem, przypomniałem sobie, że gdzieś o niej słyszałem, i kupiłem.

Generalnie książki dostaję w prezencie. Przeważnie od mamy. Ona zna mój gust.

Dziadek też by chciał, żebym więcej czytał, więc stara mi się podrzucać książki, które są mądre, ale nie aż tak mądre. Żebym się nie zniechęcił.

Bo łatwo się zniechęcam. Wystarczy, że pierwsze piętnaście stron mi się nie spodoba i odkładam książkę.

Rodzice nie zmuszają mnie do czytania. Oni mnie zachęcają. Tata mówi, że czytanie rozwija intelektualnie.

Nie mam problemu z tym, że on tak mówi. Problem jest w tym, że on to ciągle powtarza. A przecież jak raz powiedział, to wystarczy. Usłyszałem, przyjąłem, wziąłem do siebie.

Wiem, że powinno się czytać, bo w książkach jest wiedza o kulturze i świecie. No i czytanie wzbogaca słownictwo.

W tym roku przeczytałem dziewięć książek, z czego pięć dlatego, że musiałem. Komiks się liczy? No to przeczytałem jeszcze jeden komiks.

Ja się staram czytać. Naprawdę! Ale nie zawsze mam czas i potrzebę.

Jak idę do szkoły, to mój dzień wygląda mniej więcej w ten sposób: wstaję o 7, w szkole jestem do 16. Potem jem obiad i idę na rower. Wracam, gram na trąbce, trochę siedzę w internecie, jeśli mam coś zadane, to odrabiam, jem lody i koło 23 idę spać.

Jeśli nie idę do szkoły, to wstaję o 12, jem, dzwonię do znajomych i jeśli coś się dzieje, to wychodzę. Jeśli nie, to słucham muzyki, oglądam telewizję. Zdarza się też, że wtedy coś czytam, ale to jest raczej ostatnia myśl, która przychodzi mi do głowy. Obiad jest koło 16 i po nim przeważnie wychodzę. Wracam koło północy. Internet i kładę się spać.

Jak się tak zastanowię, to mi wychodzi, że średnio miesięcznie czytanie zajmuje mi od dwóch do dziewięciu godzin. Wszystko zależy od tego, czy mam lekturę albo czy złapię jakąś ciekawą książkę. Jeśli tak, to czytam więcej.

Co jest fajniejszego niż czytanie? Cała masa rzeczy: rysowanie, granie na instrumentach, chodzenie na koncerty, do kina, do teatru, podróżowanie, jeżdżenie na rowerze, kręcenie i montowanie filmów, robienie zdjęć, imprezy.

Czytanie potrafi nudzić i usypiać. A ja przecież nie czytam po to, żeby spać. Jak chcę usnąć, to biorę podręcznik do chemii. Nie mogę traktować książki jako środka na sen, bo często tę książkę muszę przeczytać.

Fajna książka? Napisana prostym językiem. Zabawna, no i o podróżach. Generalnie lubię książki, w których to coś, co się dzieje, wydarzyło się naprawdę.

Czytam głównie w wannie i toalecie. I zawsze jak gdzieś jadę, to biorę ze sobą książkę. Przyjemnie jest czytać w podróży. Bo wtedy nie ma żadnych innych atrakcji. Na plaży też lubię czytać, bo tam jest nudno.


Na co nie miałbym czasu, gdybym więcej czytał? Chyba nie musiałbym z niczego rezygnować. Dlaczego więc nie czytam? Bo trudno mi sięgnąć po książkę. Po prostu. To znaczy jeśli ją będę miał pod ręką i ona mi się spodoba, to przeczytam, ale żeby pójść, wybrać, kupić?

Na muzyce już się znam, wiem, co mi się podoba, ale z książkami tak nie mam. Z nimi w ogóle jest trudniej. Często nie wystarczy przeczytać tego, co na okładce, by mieć pewność, że książka okaże się fajna. Wiele razy się rozczarowałem.

2. Jan

16 lat, ma starszego o osiemnaście lat brata i młodszą o siedem lat siostrę.

Koreańczyk z południa. Od dziesięciu lat w Polsce.
Tata studiował literaturę, został biznesmenem. Mama skończyła teologię i psychologię dziecięcą, jest pastorem. Została wysłana z Korei Południowej, by nawracać Polaków.

Liczba książek w domu - 1316.
Liczba książek należących do Jana - 60.
Ulubiona książka Jana - "Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkiena.

Jak mam być szczery, to wolę wyjść, niż czytać.

W ogóle uważam, że matura to bzdura, a studia to papierek. Liczy się praca.

Myślę o tym, żeby zostać aktorem. W Polsce nie ma zbyt wielu aktorów pochodzenia azjatyckiego.

Kiedyś rodzice zachęcali mnie do czytania. Mówili, że od tego stajemy się mądrzejsi, rozwijamy wyobraźnię i takie tam. Teraz mi mówią, że mam się uczyć, zdobyć dobry zawód, poznać porządną dziewczynę, no i chodzić do kościoła.

Codziennie spędzam w kościele po kilka godzin. Tylko sobotę mam dla siebie.

Muszę chodzić do kościoła, bo jak nie, to utną mi kieszonkowe. Już raz ucięli.

W tym roku przeczytałem sześć książek. Ale nie dlatego, że chciałem. Po prostu musiałem. Bez dyskusji.

No i ta Biblia. Codziennie muszę ją czytać. I to nie tylko w czasie nabożeństwa.

Naprawdę jest tak, że w czasie roku szkolnego nie mam czasu czytać. A już na pewno nie to, co bym chciał.

W tygodniu mój dzień wygląda tak: wstaję przed siódmą, biorę prysznic, jadę do szkoły, kończę koło 15.30 i jestem wykończony.

Szkoła wysysa ze mnie całą energię życiową, ale zawsze znajduję jeszcze jakąś resztkę, żeby się spotkać ze znajomymi. Potem wracam do domu i odpoczywam. Jestem zbyt zmęczony, by delektować się książką.

Jak czytam, to męczą mi się oczy. Często więc zasypiam.

W weekendy wstaję koło 11, zjadam śniadanie i siadam przed telewizorem. Oglądam przez kilka godzin, czekając, aż ktoś zadzwoni i zaproponuje mi jakieś spotkanie. Potem się odszczurzam i wychodzę. Wracam koło 23 i idę spać.

Ile godzin tygodniowo zajmuje mi więc czytanie? Pewnie ze trzy.

Gdzie czytam? Na ogół w komunikacji miejskiej, na kiblu, a nawet w przerwach między lekcjami. Lektury. Żeby zdążyć.


Ile czasu spędzam przed telewizorem? Pewnie z siedem.

Ile czasu spędzam przed komputerem? Będzie ponad dziesięć godzin tygodniowo. Najczęściej wchodzę na Facebooka, Kwejka, YouTube'a.

W wakacje czytam więcej. Bo nie ma szkoły. Wtedy sięgam po to, co chcę. Po coś mądrego. Ostatnio jest to "Inteligencja emocjonalna".

Fajna książka? Wciągająca, powodująca katharsis. To znaczy stan odlotu.

Kiedy po nią sięgam? Jak mam chęć. To znaczy jak obejrzę już wszystkie seriale, nikt nie ma dla mnie czasu, a książka leży tuż obok.

Tak, musi być pod ręką.

3. Gabriela

15 lat, ma młodszego o dwanaście lat brata.
Tata - menedżer w banku. Mama - fotografka i dziennikarka po policealnym studium reklamy. Obecnie na urlopie wychowawczym.

Liczba książek w domu - 202.
Liczba książek należących do Gabrieli - 68.
Ulubiona książka Gabrieli - "Panda sex" Mian Mian.

Mama ma najwięcej książek, ale nie ma czasu na czytanie. No bo mamy trzylatka w domu. Ale książki lubi, tak mówi.

Taty z książką w zasadzie też nie widzę. W ogóle niewiele go widuję. Dużo pracuje, w domu jest zwykle po 21.

Rodzice kiedyś mnie zachęcali do czytania. Kiedyś mi nawet czytali, ale teraz już tego nie robią.

Nie żałuję, że już mi nie czytają. Czytanie to jest bardzo osobista sprawa.

Większość książek, które mam, kupiłam sobie sama. Poza tym czasem się zdarza, że książki dostaję w prezencie. Albo w nagrodę. Na przykład "Pana Tadeusza" - za ukończenie szóstej klasy z wyróżnieniem.

Lektur nie kupuję, tylko wypożyczam. "Krzyżaków" kupiłam, bo zostawiłam ich sobie na ostatnią chwilę, była sobota, biblioteka zamknięta.

Jak czytam lektury, to zazwyczaj się spieszę. Chociaż "Kamienie na szaniec" i "Morderstwo w Orient Expressie" naprawdę mnie wciągnęły. W jeden dzień je przeczytałam.

Gorzej było z "Syzyfowymi pracami". Bardzo się męczyłam z kilkunastostronicowym opisem krzesła.

Jak czytam, to szybko robię się senna. Nawet jak lektura jest bardzo wciągająca. Lubię spać. Potrzebuję dużo snu.

Książki kupuję w empiku. Zwykle zakupy zaczynam od muzyki, a potem wchodzę w książki. Czytam okładki, kojarzę tytuły. Przypominam sobie, co mi ktoś powiedział. Długo mi zajmuje, zanim coś wybiorę.

Co bym zrobiła, gdybym teraz dostała 100 złotych? No cóż, wydałabym na sukienkę.

Książki pożyczam również od koleżanek i kolegów. Mam wrażenie, że sporo czytają.


Oczywiście, najczęściej siedzimy przy komputerach. Wiem, bo ciągle widzę znajomych na komunikatorach.

Lubię przeglądać strony typu Facebook, Kwejk i Demotywatory. W sumie przed komputerem spędzam pewnie z dziesięć godzin tygodniowo.

Ale też czytamy. Mam koleżankę, która naprawdę dużo czyta. Głównie po angielsku, bo nie lubi polskich książek. No i ona ciągle mi coś opowiada. Słucham, słucham, a potem proszę, żeby już nie opowiadała, tylko mi tę książkę pożyczyła.

Też czytam po angielsku, ale to jeszcze bardziej męczące niż czytanie po polsku.

W tym roku przeczytałam chyba z sześć książek. Z czego trzy to były lektury.

Mam w pokoju megawygodny fotel, specjalnie kupiony po to, żebym mogła w nim czytać. Zdarza mi się również czytać w autobusie. W ogóle w podróży.

Najwięcej czytam w wakacje. Średnio godzinę dziennie.

Jak chodzę do szkoły, to raczej w ogóle nie czytam, bo nie mam czasu. Dużo się uczę. Tak dużo, że mama mi mówi, że jestem kujonem.

W weekendy mam czas na czytanie, ale mi się nie chce albo nie mam siły. Generalnie w ciągu roku szkolnego czytanie zajmuje mi jakieś dwie godziny tygodniowo.

Nie oglądam telewizji. U nas w domu ona po prostu leci i nikt nie zwraca na nią uwagi oprócz mojego trzyletniego brata. To znaczy mama ma swoje godziny, w których ogląda seriale.

Ja swoje seriale oglądam w komputerze. Mam małą obsesję na punkcie seriali. Głównie zagranicznych. Tak więc często wolę obejrzeć odmóżdżający odcinek jakiegoś serialu, niż poczytać książkę.

Mówię "odmóżdżajacy", bo jak się czyta książkę, to się jest tylko trochę oderwanym, a przy serialu to całkowicie.

Lubię czytać o relacjach międzyludzkich. Ważna jest też sceneria. Fajnie, gdy to dzieje się gdzieś daleko.

Do tego ważne jest to, żeby to było napisane odpowiadającym mi językiem. Na pewno nie takim, jakim pisał Żeromski.

No i książka musi być wciągająca. Czyli taka, że jak ją odkładam i idę po picie, to cały czas o niej myślę.

Czytam strasznie wolno. Często robię przerwy.

Na co nie miałabym czasu, gdybym czytała więcej? Pewnie na zadręczanie się głupimi myślami tworzącymi się w mojej głowie. No myślami typu: pokłóciłam się z tą, a tamten powiedział to, a o co chodziło tamtej i w ogóle jaka ja beznadziejna.

4. Jan

Ma 15 lat i starszego o siedem lat brata, który studiował prawo, ale coś nie bardzo poszło i teraz chwilowo pracuje.
Mama jest radcą prawnym. Tata też jest prawnikiem, ale nie pracuje w zawodzie. Jest nurkiem i prowadzi centrum nurkowe.

Liczba książek w domu - 120. To znaczy w sumie jest ich grubo ponad tysiąc, ale zostały w garażu poprzedniego domu, bo w nowym nie ma tyle miejsca na książki.
Liczba książek należących do Jana - 100.
Ulubione książki Jana - "Krew elfów", "Metro 2033", "Podstawy inwestowania na giełdzie".

Co bym zrobił, gdybym teraz dostał 100 złotych? Wydałbym na kino, jedzenie lub gry.


Książki zazwyczaj mam fundowane przez rodzinę. Kupuję je sobie sam, ale za pieniądze rodziców. Za swoje kupuję gry.

Na przyziemną rozrywkę nie chcę prosić. To jest takie moje poczucie przyzwoitości.

Jak wybieram książki? Recenzji nie czytam, bo nudne. Czasem coś tam jednak usłyszę. Poza tym przypadek. Jak byłem u ojca, to z nudów sięgnąłem na półkę i wyciągnąłem "Folwark zwierzęcy" Orwella. Zacząłem czytać i mi się spodobało. A potem sięgnąłem po "Rok 1984". Zwłaszcza że miałem zajęcia z totalitaryzmu.

W tym roku przeczytałem cztery książki i wszystkie z własnej woli. Lektur nie czytałem. To znaczy na "Pana Tadeusza" zerknąłem, a "Antygonę" znałem wcześniej.

Liczba przeczytanych książek wynika z tego, że wakacje jeszcze się nie rozpoczęły. W wakacje czytam więcej.

Generalnie jeśli chodzi o czytanie, to sprawa wygląda tak, że nie mam wyrobionego zwyczaju, że wchodzę do domu i biorę książkę.

Jestem leniwy. Jak coś mnie nie interesuje, to wysiłek, który muszę włożyć w to, by się za to zabrać, jest dla mnie zbyt wielki. Ten wysiłek, by wstać i zacząć. Na przykład wstać na rower.

Najgorszy jest pierwszy krok.

Czasem nawet mam ochotę, żeby sobie poczytać, ale nie mam nawyku. Nawyk mam do komputera.

Nie wiem, dlaczego w wakacje czytam więcej. Może jak byłem u ojca w Egipcie, to sobie to wyrobiłem. Bo nie miałem nic innego do roboty.

Jak wyjeżdżam na obóz, to też czytam. Bo wtedy mogę się oderwać i nikt mnie nie męczy.

Rodzice nie zmuszają mnie do czytania. Zmuszają może tylko do utrzymywania porządku, ale to także okazjonalnie.

No jasne, że zachęcali, polecali książki. Brat też.

Tata czytał fantastykę, brat też mi ją podrzucał. Brat najwięcej. Masz, przeczytaj!

Mówili, że warto czytać. I ja też tak uważam. Bo czytanie rozwija, przedstawia nowe punkty widzenia, uczy i pozwala zabić nudę.

Inna sprawa, że męczy. Jak czytam cztery godziny, to robię się rozkojarzony.

Nie, teraz już tego nie robią, ale czasem i tak znajdzie się ktoś, kto będzie moralizował. Na szczęście nie zdarza się to zbyt często.

Telewizji nie oglądam wcale.

Przy komputerze spędzam średnio cztery godziny dziennie. Jednak to nie znaczy, że cały czas gram. Sporą część czasu poświęcam na szperanie po sieci. Oglądam filmy, czytam artykuły związane z tematyką grania.

Gry to moja pasja.

Czytanie nie idzie mi ciężko. No chyba że książka ma wiele nowych informacji. Wtedy owszem. Powracam po kilka razy, meczę się bardzo.

Czytanie to nie jest obciach. Może nie czytam najwięcej, ale i tak czuję z tego powodu jakiegoś rodzaju wyższość.

Generalnie mam wrażenie, że moi rówieśnicy nie czytają wiele. Przynajmniej moi znajomi. Bo książka, mimo że też jest formą rozrywki, to jednak jest trudna. Telewizja jest łatwiejsza. Nie trzeba się skupiać. Koncentrować.


Dowiedz się więcej o cyklu ''Czytamy w Polsce'' i nowym magazynie ''Książki''.



***

PS A gdyby teraz to, co opowiedzieli moi nastoletni rozmówcy, przeczytać tak, jakby to były wypowiedzi dorosłych? Czy czymś, poza tym, że w miejsce szkoły pojawi się praca, to by się różniło?